DOŚĆ – „Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?”

„Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?” Retoryczne pytanie, zadane ustami Martína Caparrósa, wielokrotnie przewija się przez najnowszą książkę polskiej lekarki weterynaryjnej i publicystyki – Doroty Sumińskiej. To zbrukany krwią znak stopu wbity przed naszymi oczami, aby wreszcie zatrzymać się i rozejrzeć na skrzyżowaniu potencjałów – czy nadal chcemy podążać spękaną drogą autodestrukcji, czy jednak zaczniemy kierować się ku bardziej światłym kierunkom?

Czy wiesz, że w 2018 roku w samej Polsce przeznaczyliśmy na ubój 1,7 miliona krów? Albo ponad miliard kur? A nawet 24 tysiące zabitych koni? Większość z nas nie zadaje sobie trudnych pytań na co dzień, by nie zagracać życia przykrymi sprawami. Dlaczego mielibyśmy martwić się jakimś tam cierpieniem zwierząt? Przecież póki nie muszę zabijać, a smaczne mięsko, prosto ze sklepowej półki, trafi na mój talerz, to w zasadzie wszystko jest w porządku. Larum podnosi tylko lobby ekoświrów i innych trawożerców. Prawda?

Czy nie mamy w sobie coś z hipokrytów, kiedy mówimy, że kochamy swoje zwierzątka domowe? Pielęgnujemy naszych pupilków, dbamy o ich zdrowie, a i nierzadko samopoczucie. Oburzamy się na wieść o zwyrodnialcach innych kultur jedzących psy i koty, wieszcząc dekadencję społeczeństwa… znad talerza wyłożonego soczystym schabowym.

Jednak bądźmy szczerzy – nikt nie lubi, gdy wytyka mu się błędy, zwłaszcza przy pomocy przesadnie moralizatorskich metafor. A praca pani Sumińskiej niestety zawiera pewną niewątpliwą dozę moralizującego tonu, co może bardziej zniechęcić do tematu, niż wywołać refleksje, a to dlatego, że zamiast kierować światło skupienia na jądro problemu, obruszamy się, wytknięci własnymi niedoskonałościami i prowadzimy wewnętrzny dialog z autorką, próbując bronić własnych racji.

„Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?” zadaje ponownie pytanie pisarka. Nie mogłem się jednak nie pokusić o wewnętrzną polemikę, wiedząc – w głębi siebie – jakimi prawami rządzi się homo sapiens. Ludzie przez dekady wypracowali sobie całkiem zmyślny system samoobrony w takich sytuacjach. Po prostu odwracają wzrok od tragedii (czy to zwierzęcej, czy ludzkiej) i za pomocą czarodziejskiej inkantacji obracają ją w proch nieistnienia. Co z oczu, to z serca.

Myślę, że przekaz może nie trafić do każdego, zwłaszcza do mięsożerców. Sam jestem nomen omen świeżo upieczonym wegetarianinem i mam pewne poczucie, że gdybym nim nie został, książka nie zmieniłaby mojego światopoglądu. Czy to kwestia formy przekazu, czy samej treści, to już temat na inną, bardziej skomplikowaną psychoanalizę na temat kondycji człowieczeństwa.

Doktor Sumińska kładzie akcenty na ważne rzeczy, na które nie zwracamy uwagi, na przykład o pościeli z gęsiego pierza (pod warunkiem, że jeszcze pod takową śpimy) okupionej bólem wyrywanych piór, równie silnym jak wyrywanie włosa. Wolałbym więcej takich przykładów z życia codziennego niż pouczających opisów, ale manifesty rządzą się swoimi prawami i ciężko krytykować autorkę za jej krzyk wrażliwego na niesprawiedliwość ssaka pobratymca. W końcu waląc w mur, prędzej czy później jedno ulegnie osłabieniu – albo mur, albo nasza siła woli.

Niektóre opisy nie są przeznaczone dla osób o ostrej wyobraźni i lekkim duchu – pani weterynarz obnaża brutalną rzeczywistość zwierząt hodowlanych; choćby tak trudne do przełknięcia sceny z fermy lisów, gdzie zwierzęta „znieczulane” są elektrodą wetkniętą w odbyt, aż do utraty przytomności i następnie obdzierane ze skóry. Niestety, jak się okazuje, niektóre z nich w trakcie takiego przedsięwzięcia potrafią odzyskać przytomność. To tragiczne świadectwo naszej niedoskonałości i szansa na wyznacznik – nowej ścieżki, którą musimy obrać, aby wynieść się ponad obecny stan świadomości, jeśli naprawdę chcemy uważać się za empatyczne i miłosierne istoty.

Dość to książka-manifest przeciwko bezsensownemu cierpieniu i śmierci milionów istot. Choć niewątpliwie potrzebna, tak obawiam się, że kolejny raz zgubi się w szumie informacji i ugrzęźnie pod gruzami naszych własnych, głęboko zakorzenionych subiektywnych prawd na temat człowieczeństwa. Te subiektywne prawdy często przesłaniają, to, co leży za murem komfortu i przyzwyczajenia. A rozbić taki mur, to nie bagatela, trzeba sporo samozaparcia, żeby taką konstrukcję obalić. I przede wszystkim trzeba chcieć.

Czy masz dość siły, aby zajrzeć co kryje się za owym murem?🔴

Recenzja pojawiła się pierwotnie na stronie Kultura na co dzień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s