„Bajki robotów” – realizm człowieka

Stanisław Lem Bajki Robotów Wydawnictwo Literackie

Klasyczny i najbardziej popularny, zaraz po Solaris, twór błyskotliwego polskiego pisarza, myśliciela i futurologa – Stanisława Lema.

Od dzieciństwa nasłuchiwałem opowieści moich rodziców na temat Bajek robotów i wrażeń jakie wpłynęły na ich myślokształt. Z początku słowo bajki podsycało moją młodzieńczą chęć wzięcia się za tajemniczą i fascynującą lekturę, a drugi człon, roboty, przypieczętował decyzję, wijąc w głowie wyobrażenia futurystycznych scen na skalę Gwiezdnych Wojen. Niestety, w domu nie zachowała się żadna kopia, a ojciec wielokrotnie powtarzał, że Lem jest zbyt trudny dla takiego smarkacza. Więc odpuściłem i zapomniałem, aby wrócić do zmierzenia się z tą pozycją po wielu, wielu latach. I nie żałuję.

Rzeczywiście, każdy kto Lema choć trochę zna, choćby przeczytał jedną powieść czy opowiadanie, zdaje sobie sprawę, że jego styl nie jest przystępny i trzeba pochłaniać każde słowo i zdanie w wytrwałym skupieniu. I nie inaczej sytuacja ma się w przypadku elektrobaśni, bo choć jest to zbiór okraszony sporą dozą fantastyki – twardej naukowej i tej baśniowej – to nie zmienia faktu, iż język autora nadal potrafi wprowadzić w zakłopotanie. Co wcale nie powinno nas zniechęcić do obcowania z taką literaturą. Powinniśmy cieszyć się z możliwości szlifowania zdolności analizowania, kreowania wyobrażeniowego czy zwykłego czytania ze zrozumieniem i najlepiej proces ten rozpoczynać od lat najmłodszych. Oczywiście nie wystarczy tylko czytać „trudne” teksty, bo co nam po nich jeśli nie kryje się za nimi obfity pokarm dla duszy i wyobraźni? A Bajki obfitują w ogromne ilości skarbów, jeśli tylko przebijemy się przez nieco inny i trochę trudniejszy styl, niż dane jest nam czytać na co dzień. Warto się przemóc i zacząć Lema czytać, a sami przekonacie się, że był to iście wybitny futurolog, który zaskoczy Was niejednym, przewidując technologie znane nam od niedawna już przeszło pięć dziesięcioleci temu! I jak każdy dobry fantasta, polski pisarz zawsze starał się wpleść w swoje opowieści wciąż aktualne i nadal trudne pytania o ludzką naturę, życie same w sobie tudzież jego sens, czy wpływ rozwoju technologicznego na człowieczeństwo.

Samych opowiadań, których (w wydaniu, które czytałem) znajduje się piętnaście, odkryjemy nowe światy i planety, przeżyjemy groteskowe poczynania elektrycerzy, królów i wynalazców, dowiemy się w jaki sposób powstał wszechświat i dlaczego na Ziemi nie możemy spotkać już takich rarytasów jak pćmy i murkwie. Nie zwlekajcie więc i skuście się choćby na przeczytanie jednej bajki.

A kto nie czytał, ten gwajdolnica!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s