„Zła Krew” – zła filozofia życia

Zła Krew John Carreyrou

W Dolinie Krzemowej ambicje kumulują się w nowoczesnych pomieszczeniach. Mózgi pracują na wysokich obrotach sprzęgając się na granicy rzeczywistości i fantastyki, tworząc technologie i rozwiązania wykraczające poza obecny, wiecznie niezadowalający stan rzeczy. Wystarczy myśleć myślami wielkimi, odważnie i nieszablonowo, po prostu to realizując. Jednak przykład Elizabeth Holmes i skandalu otaczającego ją, jak i jej firmę, to potwierdzenie, że same ambicje bez katalizatora, jakim jest odpowiednia filozofia życia, działają jak uśpiony rak zżerający od środka – powoli, ale nieustannie doprowadzając do nieuchronnego, gorzkiego finału.

Theranos (od połączenia angielskich słów therapy i diagnosis) miał zmienić świat. Wizja Holmes wzorowała się na wielkich graczach jak Steve Jobs i jego Apple. Miało być głośno i nowocześnie, bezkompromisowo wchodząc na ścieżkę rewolucji badań diagnostycznych. Wszystko zrodzone ze strachu przed igłami i krwią w połączeniu z wybujałym mniemaniem własnego ego o prometeuszowym micie zbawienia ludzkości. I wiecznie nienasyconej żądzy… no właśnie. Żądzy czego? Władzy, pieniędzy, prestiżu, boskości? Na to pytanie mogłaby odpowiedzieć tylko sama Holmes.

John Carreyrou podjął się śledztwa dziennikarskiego otrzymując dość niepokojące informacje od byłych pracowników Theranosa sugerujące, że jednorożec (startup wyceniany na co najmniej miliard dolarów) z Doliny Krzemowej wprowadzając na rynek cudowny model przenośnego laboratorium diagnostycznego wielkości ekspresu do kawy, świadomie oszukał konsumentów jak i hojnych inwestorów. Maszyna, wymagająca zaledwie kilku kropel krwi, zwracała błędne wyniki narażając pacjentów na utratę zdrowia, a nawet i życia. Codzienną praktyką było bowiem wprowadzanie w błąd zdrowych ludzi, informując o złych wynikach wskazujących na przykład na podejrzenie nowotworu, skutkując stresującymi dniami i tygodniami szukania przyczyny niefortunnych badań, finalnie wskazując na wadliwy produkt Theranosa. Z drugiej strony chorzy pacjenci potrafili otrzymać perfekcyjne wyniki i cieszyć się iluzorycznym zdrowiem, dopóki niezdiagnozowana choroba nie doprowadziła do najgorszego. Wszystko za pełną zgodą i całkowitą świadomością zarządu.

Prawdziwym horrorem zaś stała się praca większości pracowników przedsiębiorstwa, którzy skuszeni utopijną wizją hipnotyzującej Holmes, dali się wzbić wraz z nią na złudnych skrzydłach filantropii, by po chwili spaść i zanurkować w odmętach kłamstw i korporacyjnego reżimu totalitarnego dzierżonego przez socjopatyczną imperatorową i jej wiernego sługusa Sunny’ego Balwaniego. To on stał się jej biczem smagającym nieposłusznych i niewiernych podległych imperium Theranosa. Wyniszczające zagrywki psychologiczne, przemoc werbalna, taktyki zastraszające – chleb powszedni Balwaniego, który promieniał w sytuacjach tyranizowania swoich podopiecznych doprowadzając ich do łez, depresji, a nawet samobójstw. Wszystko za cenę utrzymania w tajemnicy największego przekrętu w historii start-upów.

Carreyrou badając sprawę od podeszwy i wyjawiając cały skandal na łamach The Wall Street Journal rozwinął po mistrzowsku intrygę w swojej książce, budując napięcie i opisując wszystkich bohaterów lepiej niż niejeden pisarz kryminałów. Zła Krew to wciągająca, podnosząca ciśnienie krwi, fantastyczna praca wytrawnego dziennikarza znającego swój fach i rzemiosło narracyjno-pisarskie w każdym calu. W tym klimacie odnajdą się zarówno wielbiciele nieprzeciętnej literatury faktu, jak i amatorzy mocnych thrillerów.

Jesteśmy dość ciekawymi kreaturami. Marzymy o karierze i nadwornej celebracji naszego jestestwa, uwielbienia dla wymyślnych czynów, atencji całego świata skierowanego na naszą światłą postać. Chcemy otaczać się takimi myślotworami, pływamy w nich zatapiając się coraz głębiej, gdzie światło z powierzchni ma coraz więcej trudów, by dotrzeć do oddalających się od niego fantazji. Tą powierzchnią jest rzeczywistość, od której natrętnie uciekamy, zamiast pozostać na powierzchni i po prostu działać, płynąć przed siebie przez ocean niezliczonych możliwości. Głębia czerni kusi nas, jej mrok jest pociągający, bo jest niewymagający wysiłku. Po co marnować energię wiosłując, skoro można bez trudu zatopić się w toni marzeń? Na tym polega sukces wielkich ludzi. Nie są wielcy, dlatego że się tacy urodzili, odziedziczyli talent w genach, czy koniunkcja planet sprzyjała ich horoskopowi. Własnymi rękami dopłynęli do wyznaczonego celu i konsekwentnie każdego dnia, wiosło po wiośle, do niego docierali. Nie ma tu żadnej magii czy boskiej interwencji. Jesteś tylko Ty I Twoje wiosła. Co z nimi zrobisz i w którym kierunku się udasz zależy tylko od Ciebie.

3 myśli w temacie “„Zła Krew” – zła filozofia życia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s