„Kebabistan” – symboliczna przykrywka okrutnych stereotypów

Kebabistan Krystian Nowak

Kebab w przerwie obiadowej. Kebab po imprezie. Kebab na rogu. Najbardziej rozpoznawalne bliskowschodnie danie w Polsce. Większość z nas przynajmniej raz w życiu go spróbowała, a już na pewno o nim słyszała. Skąd w naszym kraju fenomen mięsa pieczonego na pionowym rożnie? Na to pytanie (spośród wielu innych) Krystian Nowak szuka odpowiedzi w swym niecodziennym reportażu Kebabistan. Rzecz o polskim daniu narodowym.

Kebabistan to reportaż częściowo kulinarny, co wcale nie oznacza, że porusza wyłącznie błahe acz smakowite tematy. Wręcz przeciwnie – kebab jest tu symboliczną przykrywką. Poza wywodzącą się ze wschodu, orientalną i bardzo popularną potrawą, w książce mamy do czynienia przede wszystkim z ludźmi, w większości pochodzącymi ze wschodu. Mowa tu o uchodźcach, którzy przybyli do Polski w poszukiwaniu lepszego życia, uciekając przed marną przyszłością w ich własnych, ukochanych lecz okrutnych ojczyznach. Dzięki opowieściom bohaterów (w większości założycieli lub pracowników kebab-barów i maleńkich budek z kebabem – Pakistańczyków, Turków, Libańczyków i przedstawicieli wielu innych narodowości) dowiadujemy się jak trudne jest prowadzenie biznesu na obczyźnie oraz tego z jakimi problemami na co dzień borykają się obcokrajowcy. 

Czytając o niepozornym kebabie, przekonamy się jak niesprawiedliwie państwo polskie traktuje uchodźców (choćby tych najbardziej przedsiębiorczych i odprowadzających podatki!), jak bardzo władza utrudnia im życie oraz jak niewiele trzeba by doszło do tragedii na tle narodowościowym. Nie oszukujmy się – niestety nie jesteśmy państwem tolerancyjnym i otwartym. I o ile z apetytem pałaszujemy obce, egzotyczne i z pewnością niepolskie dania, tak już bez sympatii i z ogromną nieufnością spoglądamy na człowieka, który je przyrządził. Z jednej strony kochamy podróżować po świecie, odkrywać nowe smaki i inne kultury, a z drugiej – toniemy w nienawiści i nietolerancji, bronimy się przed innością, zamknięci na innych, wychowani na okrutnych stereotypach. 

Co najgorsza – i jest to tak prawdziwe, że aż boli – jesteśmy cholernymi hipokrytami. Bo cóż powiedzieć można o człowieku, który otwiera kebab-bar (przypomnijmy, iż danie to wywodzi się z Turcji) o buńczucznej nazwie Prawdziwy kebab u prawdziwego Polaka, a na ścianie zawiesza obraz skrzydlatej husarii walczącej z Turkami? Niestety, ten pan akurat nie zaszczycił autora wywiadem, a wielka szkoda, bo byłam bardzo ciekawa jego światopoglądu ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s