„Na ratunek” – refleksje człowieka nad zmianą percepcji przyrody

Marcin Dorociński Na Ratunek

W harmoniczny dźwięk przyrody wkradł się zgrzyt. Ciężki, metaliczny, burzący i niszczący ustalony od milleniów porządek życia. Obosieczny miecz postępu wgłębia się w ciało Matki Natury, nieświadomie raniąc również dzierżącego – ludzkość. Zabijamy naturę, zabijamy siebie. Wciąż krzywdzimy, zatruwamy, wykorzystujemy na własne potrzeby, gardzimy empatią. Nie obchodzą nas konsekwencje industrialnej ekspansji, nie dbamy o przyszłość następnych pokoleń. „To mnie nie dotyczy”, mówimy. „Nie będę zmieniał swoich przyzwyczajeń kosztem przyszłości, której nie zobaczę”, tłumaczymy. A przyszłość jest tu i teraz, i wygląda coraz smutniej. Jednak wciąż mamy szansę na tworzenie dobra, jeszcze jest miejsce i czas. Na ratunek.

Marcin Dorociński spotkał się z przepełnionymi pasją, ogromną wiedzą i, wydawałoby się, nieskończonym zapasem energii osobami, które doskonale zdają sobie sprawę, że będąc ludźmi mamy swoje zobowiązania wobec przyrody i naszych pomniejszych braci. Adwokatują zwierzętom, podnoszą głos tam gdzie ofiary nie mogą zrobić to za siebie. Leczą jeże i ptaki, opiekują się bezdomnymi psami i kotami, dbają o bezpieczny i zróżnicowany połów ryb (pieczętując opakowania cenionym certyfikatem MSC – Marine Stewardship Council), chronią puszcze i żubry. Czują się odpowiedzialni za planetę, ale bez zbędnego patosu, po prostu opieka nad środowiskiem to dla nich nomen omen druga natura.

Zdumiało mnie jak wiele przydatnych i ciekawych informacji potrafi przekazać jedna mała książka na temat przyrody. Czy wiecie, że jeże, które być może napotkaliście koło swojego domostwa, pod żadnym pozorem nie wolno karmić mlekiem, z uwagi na nietolerancję przez ich organizm? A ptaków nie można absolutnie dokarmiać chlebem, który powoduje rozwój pierwotniaków w jelitach oraz prowadzi do stłuszczenia wątroby i zaburzeń wzrostu u młodych (a w Wielkiej Brytanii dokarmianie zostało zabronione)? Zastanawialiście się jak to jest, że nietoperze wiszą do góry nogami i nie spadają? I czy słyszeliście, że polskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami istnieje od ponad 157 lat?! I jest to druga najstarsza organizacja pomocy zwierząt na świecie! To tylko garść fascynujących i zmieniających utarte przekonania zagadnień.

Jest też druga strona medalu, ta zatrważająca i budząca grozę w czytelniku. Rozmówcy Dorocińskiego przedstawiają bardzo wyraźny obraz znieczulicy, egoizmu i napędzanej zachciankami polityki przykrywającej cieniem królestwo flory i fauny. Ostrzegają przed nieustającymi zmianami klimatycznymi i kwestią tego gdzie przyjdzie żyć naszym potomkom. Opowiadają o manipulacji mediów względem wilków i jak zastrasza się społeczeństwo, by lobbować za ich odstrzałem. Tłumaczą ważną różnicę między lasami naturalnymi a lasami gospodarczymi/przemysłowymi, gdzie te drugie tak namiętnie promuje rząd i leśnictwo. Pokazują ogrom pracy przy schroniskach dla bezdomnych zwierząt i jak bardzo zepsuty jest nasz system, gdzie państwowym schroniskom płaci się od utrzymywanego zwierzęcia, a schroniska te startują w przetargach, w których jak to zazwyczaj bywa, wygrywa to, które zaoferuje jak najmniej za usługę. I dochodzi do dramatu – taka „organizacja” nie wyadoptowuje zwierząt, bo im się to nie opłaca, a cena którą dostają per capita jest tak śmiesznie niska, że podopieczni są zagłodzeni i nie gwarantuje im się podstawowej opieki zdrowotnej. Czy tak wygląda pomoc bliźniemu, o Wielki Człowieku, Sędzio i Oskarżycielu, który za nic masz wszystko, co nie jest tobą?

Wbrew nacechowanej negatywizmem nucie czyhającej i obecnej zgrozy, wierzę że nadal mamy szansę i możliwości na ratunek. Nie nas, ale pozostałych mieszkańców Ziemi, o których ciągle zapominamy, że są równymi nam sąsiadami, a nie plebejuszami Króla Człowieka. Zapoczątkuj łańcuch zmian od siebie! Nie musisz przywiązywać się do drzew i zaadoptować dwadzieścia kociaków z siedmioma psami. Zacznij od czegoś drobnego, kroku który jesteś w stanie wykonać bezproblemowo. Jeśli nie potrafisz wyzbyć się całkowicie mięsa z diety, przynajmniej ogranicz jego spożywanie. Kiedy decydujesz się na adopcję zwierzęcia, rozważ adopcję ze schroniska zamiast zakup rasowca i postaraj się o przygarnięcie starszego zwierzaka, jako że kociaki/szczeniaki zawsze są brane w pierwszeństwie, co utrudnia adopcję starszaków (nawet „tylko” rocznych). Wpłać cegiełkę dla lokalnego schroniska. Złotówkę, dwa złote, to też jest pomoc! Nie wykręcaj się wymówką, że to za mało, że nic nie pomoże. Zacznij być czujniejszy na cudze cierpienie i poszerzaj świadomość dbania o swoje środowisko. Może po prostu zacznij od przeczytania Na ratunek, to też jest krok w dobrą stronę.

Na koniec dodam, że cieszy mnie inicjatywa Marcina Dorocińskiego. Nie chcę wchodzić w dywagacje na temat tego co może, albo powinna robić znana osobistość ze swoim wizerunkiem, bo nikt z nas nie ma uprawnień do wytaczania takich granic, poza samą osobą zainteresowaną, ale fajnie jest widzieć znaną i lubianą twarz promującą szerzenie wiedzy w ważnej dla wszystkich sprawy ekologii, bo przyznam, że sam z chęcią sięgnąłem po Ratunek z uwagi na rozpoznawalność dobrego aktora i ciekawość treści. Nie zawiodłem się, praca włożona w przekaz nad książką zapoczątkowała u mnie zmianę percepcji samej przyrody, umożliwiając mi polepszanie samego siebie i moich najbliższych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s