„Wyzwanie stoika” – ulotka reklamowa filozofii stoicyzmu

Wyzwanie stoika William Irvine Wydawnictwo Insignis

Wyzwanie stoika niestety zawodzi w swej elementarnej funkcji – nauce i przybliżeniu stoicyzmu niezaznajomionemu z tą filozofią czytelnikowi. To w zasadzie zbiór luźnych myśli powierzchownie opisujących problemy codzienności, skupiających się na hasłach pozbawionych treści, zamiast choćby nakierować na rozwiązanie. Dzisiejszy dostęp do treściwych nauk jest prostszy niż kiedykolwiek wcześniej. Tacy nauczyciele jak Eckhart Tolle, Wayne Dyer czy Alan Watts nauczają w swych pracach konkretnych technik, przydatnych i działających. William Irvine niestety porusza się po sferze eterycznej mówiąc „masz problem”, ale nigdy nie oferuje konkretnych przeciwśrodków. A dziś już wiadomo, że i owszem, świadomość przeszkód to pierwszy, bardzo ważny krok do ich usunięcia, ale nie jest jednoznaczny z ich pozbyciem się, do tego trzeba działania i konkretnej strategii.

Może nie byłbym tak rozczarowany książką, gdyby nie prosty fakt, że Irvine jest profesorem filozofii, a tytuł wzmocniony jest tekstem „Jak dzięki filozofii odnaleźć w sobie siłę, spokój i odporność psychiczną”. Status profesora i sugestywny tekst mają w sobie dużą siłą przyciągania i powinna za nimi iść pewna odpowiedzialność, rodzaj niepisanej umowy między pisarzem a czytelnikiem, w której przynajmniej część obietnic zostaje spełniona. Jako zaprawiony czytelnik literatury samorozwojowej nie wymagam cudów i wykonania pracy za mnie magicznymi zaklęciami odmieniającymi życie, ale wypadałoby przynajmniej zastosować się do własnego tytułu (który w oryginale brzmi prawie identycznie – The Stoic Challenge: A Philosopher’s Guide to Becoming Tougher, Calmer, and More Resilient) oferując cokolwiek pomocnego.

Nawet główny tytuł razi swoją dysfunkcjonalnością po zakończeniu ostatniej strony. Nie ma tu de facto żadnego wyzwania stoika, chyba że miała to być swego rodzaju gra słów podsumowująca ciężką pracę autora nad książką (i pomimo mojej ostrej krytyki jestem przekonany, że włożył w nią całe serce). Do kogo lub czego właściwie jest skierowane wyzwanie, skoro ewidentnie „nauki” Irvine’a przeznaczone są dla ludzi dopiero co początkujących ze stoicyzmem za pośrednictwem właśnie jego pióra? Czy słowa „jadąc w korku po prostu się uspokój” maja przynieść ulgę, czy opisują tylko rezultat nauk? Ma być to jakaś obietnica przyszłych efektów po wgłębieniu się w filozofię, ale już u innych myślicieli? Jeśli z takiego założenia wychodzi autor, to lepiej sięgnąć do źródła i zatopić się w czystej myśli filozoficznej Marka Aureliusza i jego fenomenalnego traktatu Rozmyślania (do siebie samego), który zaskakująco odzwierciedla demony naszych czasów i serwuje na nie antidotum.

Dla mnie osobiście Wyzwanie to tylko ulotka reklamowa dla stoicyzmu, bez większej wartości dla niespokojnych umysłów spragnionych rzeczowych materiałów. I już bez dalszej egzaltacji słowo podsumowujące od Marka Aureliusza:

„9.20. Błąd innego człowieka trzeba tam pozostawić, gdzie zaistniał.”*

*Marek Aureliusz, Rozmyślania (do siebie samego). Przeł. Krzysztof Łapiński. Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2020.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s