„Nowa Ziemia” i „Nowy wspaniały świat” – dźwięki pustki i przestrzeni, i o uwarunkowaniu słów kilka

Eckhart Tolle Huxley Nowa Ziemia Wspaniały nowy świat

Nowa Ziemia i nowy wspaniały świat. Dwie kontrastujące ze sobą wizje, choć wywodzące się z głębi ludzkiej podświadomości i świadomości. Paradoksalnie wizja antyutopijnej przyszłości okazuje się zwierciadłem ludzkości i początkiem dyskusji o jej bycie i przeznaczeniu, bo koncepcja Aldousa Huxleya i jego obawy wywodzą się z naszej prymitywnej natury ukształtowanej nie przez boski pierwiastek, a przez schematy uwarunkowań jątrzących jaźń od wieków i szkalujących rozwój całej cywilizacji. Zaś kojące wsparcie Eckharta Tolle’a rozpuszcza te archaizmy, pozwala im przepłynąć nieuniknioną ścieżką cierpień i doprowadza do ponownych narodzin świadomości, bez snucia utopijnych obietnic i odległych fantazji niepewnego „kiedyś”.

Ostrzeżenie Huxleya niejako spełniło się dzisiaj i wzmocniło w nas, co prawdę powiedziawszy nie do końca uważam we wszystkich aspektach za całkowicie zwyrodniałe. Postęp, niezależnie od tego czy nacechujemy go czysto subiektywnym „dobrem” i „złem” następuje w każdej chwili, choć mogłoby się nieraz wydawać, że na każdy krok w przód przypada dziesięć kroków w tył. Nie ulega wątpliwościom, iż na przestrzeni ostatniego wieku staliśmy się bardziej postępowi, zluzowaliśmy bariery postrzegania, dopuściliśmy do siebie myśli, poglądy i doświadczenia, których tak bardzo wystrzegali się nasi przodkowie i bronili pod płaszczykiem „cnót niewieścich”. Jesteśmy bardziej otwarci na różnorodność i nieszablonowość, takie są fakty. Jednak płomień „grzechu pierworodnego” tli się nieustannie, tak głęboko ukryty, że aż niedostrzegalny, przez to trudny w ugaszeniu. A ogniem tym jest uwarunkowanie.

Świat przedstawiony w prozie Huxleya dzieli społeczeństwo na sztucznie wyhodowane, posegregowane i od dziecka uwarunkowane jednostki, zaprogramowane na konkretny cel w życiu, odpowiednie zachowania i pogardę względem klas niższych. To zaprawdę kolorowa wizja fantastycznonaukowa, ale czyż „nowy wspaniały świat” nie jest prawdziwy dla każdego z nas? Czy i nas od dziecka nie nastawia się przeciw bliźnim? Czy nie nakazuje nam się szablonowych zachowań i nie wpaja myśli, którymi mamy się kierować? Czy nie snuje się za nas przyszłości i celów, do których mamy dążyć? Czy nasze poglądy i odczucia względem materii świata są naszymi własnymi, czy zostały nam po prostu wszczepione wraz z procesem wychowawczym? Ile prawdziwości jest w Tobie, utopijny człowieku pełen wolności i swobody?

Nie zaprzątamy sobie na co dzień głowy takimi dywagacjami, nasza świadomość już tak zatraciła się w formie wyznaczników, iż zapomniała o swoim pochodzeniu, o czystym, nieskazitelnym i wiecznym bycie, którym każdy z nas jest. Ego zespolone z uwarunkowaniami tworzą wydawałoby się nieprzenikniony i twardy stop, przez który światło prawdy nie potrafi się przebić i oświetlić nieskończonej przestrzeni rozpostartej przed nami.

Ale czy i to na pewno jest prawdą, czy to kolejny konstrukt strudzonego myśliciela, następna pułapka wewnętrznego materialisty? Na myśl przychodzi mi scena z Matrixa, kiedy Neo po raz pierwszy odwiedza Wyrocznię i spotyka małego chłopca, który zwraca uwagę na faktyczność otaczającego go świata. „Nie ma łyżki” mówi chłopiec i wygina ją nie używając siły fizycznej.

Eckhart Tolle przypomina o tym w nieco inny sposób, mówiąc „to wszystko przeminie”. Nic nie jest trwałe, ani takie samo. Życie to jeden wielki ruch, choćbyś zacementował się w jednym miejscu, zapieczętował oczy, zatkał uszy i udawał, że życia nie ma, ono wprawione jest w wieczny ruch, drobne impulsy rozprzestrzeniania się i kurczenia, tak jak i Twój oddech. Jak więc skruszyć skorupę i wyzwolić światło świadomości? Ach, to takie proste, powie jeden mędrzec – zakorzenić się w teraźniejszości! Ale cóż oznacza być obecnym? – zapyta inny filozof. Wszak zatopił się w to niejeden umysł, a wydawałoby się, iż ludzkość wciąż goni przed siebie za iluzoryczną marchewką przyszłości. „Bądź obecnym zawsze i wszędzie” może stanowić cudowną sentencję, ale jej kwintesencję wciąż tak bardzo ciężko zespolić z działaniem i wprowadzić, cóż… w stan teraźniejszości.

Część przypominających sobie tę Prawdę odrodzi się w świadomości, inni (w tym niżej podpisany) wciąż na nowo i od nowa toczyć będą jednostronną walkę o spokój i przestrzeń świadomości. Po jednej stronie buńczuczne i roszczeniowe ego, podsycane przekonaniem o własnej wyższości, niesprawiedliwości świata, mentalnością ofiary i wypalającą trzewia koniecznością bycia najlepszym i najważniejszym w każdym aspekcie życia, począwszy od statusu społecznego, atrakcyjności i na majętności kończąc. A po drugiej stronie świadomość, sporadycznie przebudzająca się, nie tyleż odpierająca ataki ego, co oczyszczająca i akceptująca, by ponownie zasnąć i rozświetlić swą mocą za jakiś czas, mocniej i dłużej, niekiedy (i dość rzadko) na stałe.

I jak tu wspomóc Światłość, nie zatapiając się w zlepek liter i sentencjonalnych frazesów, jak przestać utożsamiać się z formą? Każda próba jest dobra, należy na sobie wybadać, co współgra bardziej, a co mniej i w ogóle działa, więc nie przytoczę tu żadnej uniwersalnej mantry czy szamańskiego tańca deszczu, a jedynie podzielić się mogę swoim własnym doświadczeniem zaczerpniętym z nauk Eckharta Tolle’a i podać dalej w obieg, a nuż w kimś zmartwychwstanie dawno zapomniane Istnienie.

Po raz trzeci ponawiając pytanie – jak zerwać niszczącą relację z formą? Pisząc z własnego doświadczenia, na własnej już skórze poznawszy, materię trzeba kontrastować z jej przeciwieństwem. A więc ażeby przestać być formą, potrzeba paradoksalnie i abstrakcyjnie wypełnić ją pustką. Ależ jak można cokolwiek wypełnić pustką? Trzeba stworzyć miejsce przestrzeni, opuścić siebie i współistnieć z otaczającym życiem. Wypełnić pustką oznacza przestać rozdzielać pomiędzy „ja i ty”, „moje życie i tamto życie”. I dalej jeszcze – jak wprawić się w taki stan, jak osiągnąć pustkę? Zacznij słuchać.

Czy naprawdę aby tylko tyle? Czy to takie proste? Tak. I nie. Gdyż słuchać znaczy stopić się z przenikającym cię dźwiękiem. Nie słyszeć, ale słuchać, oto słowo kluczowe! Zatracić się w melodii, zaakceptować gwar ulicy, zauważyć rytm własnego oddechu, delektować się szelestem liści, skupić na stukotach i pobrzękiwaniach dochodzących z sąsiedniego mieszkania, wtopić w jazgot gaworzących ludzi. Zauważ na nowo dźwięki, które kryją się za chaosem Twojego umysłu – tykanie zegara, szum krwi w uszach, jednostajne brzęczenie elektroniki, wszystkie kotwice teraźniejszości, od których odwróciłeś wzrok i zakopałeś w zapomnienie. Nawet monotonne i codziennie dźwięki jak lejąca się woda z prysznica czy szuranie szczoteczki do zębów, przy których jak na autopilocie wyzwalasz umysłowe fantazje i odpływasz w nieświadomy potok uwarunkowanych myśli i marzeń. Przekieruj punkt skupienia na dźwięki, bez oceniania i nacechowania. Wyzbądź się warunkowania czającego się za każdym rogiem podświadomości, czekającym na swoją szansę czmychnięcia przed nos i pokazania wszystkim i każdemu co sądzi o tym i tamtym.

Trzeba baczyć na własne myśli i pozwolić im przepływać, nie skupiając się na porażce odbiegania od dźwięku i ponownie zatapiać się raz za razem, aż stanie się dla ciebie jasne i klarowne, jednocześnie na świadomym jak i podświadomym poziomie, że stałeś się tym dźwiękiem, a wtedy oznaczać to będzie, iż przeistoczyłeś się w pustkę. Myśli wrócą za jakiś czas, wróci też uwarunkowane Ja i ego, walczące o kolejną porcję atencji, ale za każdym razem Światłość stawać się będzie jaśniejsza i zauważysz pozytywną zmianę w swoim zachowaniu. I nie wychodź poza to doświadczenie, nie planuj swojego rozwoju i nie nastawiaj się na cel „oświecenia” czy przebudzenia, nie wychodź poza swoją przestrzeń obecności, na nowo stań się dźwiękiem życia i odetchnij jego energicznym spokojem.

Na tym polega Twój prawdziwy wybór – czy chcesz uczestniczyć w przebudzeniu na nowej Ziemi, czy nadal będziesz uczestnikiem nowego wspaniałego świata napędzanego tymi samymi uwarunkowaniami, które sprawiają, że czujesz w sobie głęboko utajoną niechęć i urazę do własnego jestestwa? Wsłuchaj się i usłysz dźwięk własnej pustki, a znajdziesz odpowiedź.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s